Uniwersytety państwowe będą prowadzić gimnazja i szkoły ponadgimnazjalne dla wybitnie uzdolnionej młodzieży. Wczoraj prace nad projektem nowelizacji ustawy z dnia 7 września 1991 r. o systemie oświaty (Dz.U. z 2004, nr 256, poz. 2572 z późn. zm.) rozpoczęła sejmowa Komisja Edukacji, Nauki i Młodzieży, który przewiduje takie rozwiązanie. Posłowie chcą, aby podstawowym warunkiem tworzenia i działania szkół dla geniuszy było przyznanie im oddzielnego statusu i określenie specjalnych zasad ich finansowania. Głównym zadaniem takich szkół będzie stwarzanie szans dla szczególnie uzdolnionej młodzieży, zwłaszcza ze środowisk zmarginalizowanych (np. dzieci osób bezrobotnych). Z kolei związanie takich szkół z uniwersytetami publicznymi może zapewnić najwyższy poziom kształcenia i jednocześnie uniemożliwi tworzenie takich placówek uczelniom bez odpowiedniego zaplecza dydaktycznego. Obecnie wybitnie uzdolnieni uczniowie mogą liczyć na indywidualny program kształcenia oraz uczestniczyć w zajęciach uniwersyteckich zgodnie z ich zdolnościami i zainteresowaniami. W systemie oświaty brakuje natomiast rozwiązań dotyczących kształcenia młodych geniuszy w szkołach dla niej wyodrębnionych. W Polsce, na zasadzie programu eksperymentalnego, istnieje już szkoła dla młodzieży szczególnie uzdolnionej, prowadzona przez Uniwersytet Mikołaja Kopernika – Gimnazjum i Liceum Akademickie w Toruniu. – Największą zaletą takich placówek jest fakt, że uzdolniona młodzież kształci się razem i wzajemnie się motywuje – tłumaczy Edward Maliszewski, dyrektor toruńskiego GiLA. W roku szkolnym 2005/6 uczniowie tej szkoły na egzaminie gimnazjalnym uzyskali średnią 43,03 punktów (w części humanistycznej) oraz 45,28 punktów (w części przedmiotów ścisłych) na 50 punktów możliwych do zdobycia, przy średniej dla Torunia odpowiednio – 31,88 punktów i 25,95 punktów. Warto dodać, że w toruńskim GiLA kształci się młodzież nie tylko z województwa kujawsko­pomorskiego. – Nasza szkoła ma charakter elitarny w sensie intelektualnym, ale nie społecznym. Uczniowie pochodzą z różnych środowisk, małych i dużych miejscowości – mówi Edward Maliszewski.