zaloguj się do e-DGP

UE ustali, jak długo będziemy pracować

skomentuj

Rada Unii Europejskiej chce umożliwić państwom członkowskim wydłużenie tygodniowego czasu pracy nawet do 65 godz.. Eurodeputowani opowiedzieli się za utrzymaniem zasady, że tydzień pracy trwa do 48 godz., i likwidacją klauzul opt-out. Lekarze protestują przeciwko propozycji dzielenia dyżuru medycznego na część aktywną i nieaktywną.

Niepłatny dyżur

Rada Unii Europejskiej i Parlament są podzielone także w kwestii zaliczania dyżuru pracowniczego do czasu pracy. Zgodnie ze stanowiskiem Rady dyżur pracowniczy powinien dzielić się na część aktywną, w czasie której podwładny musi pracować, oraz nieaktywną, gdy pozostawał co prawda w dyspozycji szefa, ale nie wykonywał obowiązków. Tylko pierwsza część byłaby zaliczana do czasu pracy, a więc przysługiwałoby za nią wynagrodzenie.

Tymczasem Komisja Zatrudnienia PE uznała, że choć obie formy dyżuru rzeczywiście się różnią, to jednak cały dyżur powinien być traktowany jako czas pracy.

Propozycje Rady wzbudziły największe kontrowersje w środowisku lekarskim. Dopiero od początku tego roku dyżur medyczny jest w ogóle wliczany do ogólnego czasu pracy polskich lekarzy (w tym także jego część nieaktywna).

- To tylko pretekst do tego, aby ponownie pozbawiać ich tego prawa. De facto oznacza to kolejne wydłużenie okresu spędzanego przez nich w pracy - mówi Krzysztof Bukiel, przewodniczący Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy (OZZL).

Również samorząd lekarski jest przeciwny dzieleniu czasu dyżuru.

- Od lekarza odbywającego dyżur w szpitalu wymaga się nie tylko obecności w miejscu pracy, ale przede wszystkim ciągłej gotowości do natychmiastowego udzielenia pomocy pacjentom - mówi Konstanty Radziwiłł, prezes Naczelnej Rady Lekarskiej (NRL).

Dodaje, że podczas dyżuru lekarz, nawet jeżeli w danej chwili nie wykonuje czynności zawodowych, jest w stanie ciągłej gotowości do ich rozpoczęcia.

ETS a dyżur lekarski

Warto przypomnieć, że kwestią podziału czasu dyżuru lekarskiego już kilkakrotnie zajmował się Europejski Trybunał Sprawiedliwości. Stwierdził jednoznacznie, że dyżur lekarski, podczas którego wymagana jest fizyczna obecność medyka na terenie placówki medycznej, musi być traktowany jako integralna część ogólnego czasu pracy.

- Nie rozumiem więc działania Rady Europejskiej, które w jawny sposób stoi w sprzeczności z tym, co orzekł ETS - przekonuje Krzysztof Bukiel.

Podział dyżuru lekarskiego niesie ze sobą również praktyczne aspekty związane z tym, w jaki sposób ewidencjonować aktywność lekarzy w czasie dyżuru. W projekcie zmiany dyrektywy proponuje się ryczałtowe określenie części aktywnej i nieaktywnej dyżuru.

- To może doprowadzić do patologii. W celu obniżenia kosztów systemu ochrony zdrowia będą sztucznie wydłużane okresy nieaktywnej części dyżuru. To natomiast spowodowałoby obniżenie wynagrodzenia lekarzy - zauważa Krzysztof Bukiel.

OZZL domaga się ponadto, aby czas tzw. dyżuru pod telefonem (lekarz jest np. w domu, ale pozostaje w stałej gotowości do przybycia do szpitala) również był wliczany do normalnego czasu pracy. Obecnie jest to możliwe, ale tylko w sytuacji kiedy wezwany lekarz przybędzie do placówki medycznej (od tego momentu czas spędzony w zakładzie wlicza się do ogólnego czasu pracy).

Parlament Europejski na posiedzeniu plenarnym może wnieść poprawki do projektu nowelizacji dyrektywy, nieuwzględnione we wspólnym stanowisku Rady Unii Europejskiej. Jeśli Rada je zatwierdzi, automatycznie nowela zostanie uchwalona. Jeśli odrzuci poprawki, zostanie powołany komitet pojednawczy (27 eurodeputowanych i 27 członków Rady), który ma wypracować zbliżenie stanowisk obu instytucji. Jeśli parlament odrzuci wspólne stanowisko bezwzględną większością głosów, akt nie zostaje przyjęty.

OPINIA

KRZYSZTOF RĄCZKA

profesor, dziekan Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego

Przepisy dotyczące czasu pracy powinny być elastyczniejsze. Ustalanie z góry tygodniowych limitów godzin pracy na niskim poziomie chroni pracowników, ale w zderzeniu z rzeczywistością powoduje problemy. Tak stało się np. w przypadku lekarzy, którzy w praktyce często pracują ponad 48 godz. tygodniowo. Dodatkowo, w dobie kryzysu, pracodawcy muszą szybko dostosowywać się do zmieniającej się sytuacji ekonomicznej. Elastyczny czas pracy na pewno to im ułatwi. Natomiast w kwestii dyżuru zgadzam się z orzecznictwem ETS. Jeśli jego nieaktywna część nie będzie wliczana do czasu pracy, trzeba będzie jasno określić, kiedy pracownik wykonuje lub nie wykonuje swoich obowiązków w trakcie dyżurów. A to, jak okazało się na przykładzie lekarzy, jest bardzo trudne.

Komentarze: 6

  • 1: hose z IP: 83.2.66.* (2008-12-15 07:46)

    Już teraz z czasem pracy jest jeden syf, bo przepisy naciąga się jak gumę od majtek. Przykład: niewliczanie czasu dyżuru "pod telefonem", co oznacza, że jesteś uwiązany na pasku pracodawcy nie mając w zamian nic. To samo dyżury. Skoro lekarz po godzinach pracy robi dokładnie to samo co w ich trakcie, to czemu nie są to godziny pracy. Jakaś magiczna różdżka zamienia te nadgodziny w piękną księżniczkę opt-out? Kolejna brednia - delegacje. Czemu czas, który spędzam jadąc pociągiem np. z Zakopanego do Gdańska nie jest wliczany do czasu pracy w całości. Przecież jadę tam nie z przyjemności, tylko dlatego, że mnie pracodawca wysłał. Tracę swój prywatny czas w czynie społecznym na rzecz pracodawcy.
    Streszczając sprawę - uważam, że przepisy prawa pracy o czasie pracy to złodziejstwo i draństwo w jednym.

  • 2: ela z IP: 89.78.145.* (2008-12-15 10:09)

    UE ustali jak długo będziemy pracować? UE to UE tamto.A jak to się ma do unijnych zarobków? Czas dyżuru aktywny i nieaktywny? Przecież jakby to nie nazwać jest to dyżur za który należy się zapłata.Pracownik poświęca swój prywatny czas za co? Przecież to niewolnictwo.A gdzie czas dla rodziny,dla dzieci? Tyle się mówi ,że najważniejsze jest dobro dziecka.A przecież wszystko robi się na przekór.Najprościej zrobić z pracowników niewolników,przecież gro cwaniakow musi się dorobić kosztem innych.

  • 3: Pracownik 50+ z IP: 87.205.238.* (2008-12-15 10:59)

    Powiem wam czym to pachnie.Pracuję w takim systemie czasu pracy w ochronie.
    Niech Was Bóg przed tym broni!Rezultat jest jeden.Rozpad więzi społecznych
    i marginalizacja, można tak powiedzieć, towarzyska i rodzinna.Po prostu nie ma na nic czasu, poza spaniem, jedzeniem i przygotowaniem się do pracy.Ale chyba
    skądś to znamy, prawda?Czy nie czasem z chińskich obozów pracy?

  • 4: tik z IP: 83.9.135.* (2008-12-15 11:12)

    To lekarze, czy inni na państwowym, czyli niczyim garnuszku, to jest małe piwo, bo oni przynajmniej nie są wykorzystywani. Nikt się nie martwi o tych, których jest najwięcej i kiblują u prywaciarzy po 10 godzin i bez urlopu cały rok, za minimalną płacę, albo jeszcze częściej niby na 1/2 etatu.

  • 5: xyz z IP: 79.185.245.* (2008-12-15 14:45)

    Jest to niewolnictwo XXI w.

  • 6: wit z IP: 79.187.206.* (2008-12-15 14:53)

    Właśnie TIK. Gdyby u nas choć trochę było normalnie to moglibyśmy pogadać z UE o czasie pracy.Ale w tym kraju taka oraganizacja (wydłużenie) czasu pracy spotęguje tylko powstałe już dziś niewolnictwo. Mam znajomych (Wy pewnie też) którzy tylko w niedzielę mogą pospać dłużej.Cały tydzień harują do 17-18-tej, bez urlopu, ba nawet jednego dnia wolnego bo utną zarobek.Gdzie tak jest na świecie? No może w Chinach!! Do nich równamy???

Twój komentarz
Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!
Zapisz się na bezpłatny newsletter Gazety Prawnej

Sonda:

Czy wręczyliście kiedykolwiek łapówkę lekarzowi?

Wyszukaj w Encyklopedii
Zapisz się na bezpłatny newsletter