• Szpitale mają rozpisane grafiki dyżurowe do końca lutego
  • W części placówek lekarze pracują na podstawie etatów, jak i kontraktów
  • Stosowanie zmianowego czasu pracy to dodatkowe koszty dla szpitali

ANALIZA

Od miesiąca czas pracy lekarzy jest dostosowany do unijnych wymogów i nie może przekraczać 48 godzin tygodniowo. Można go wydłużyć tylko wtedy, jeśli lekarze dobrowolnie wyrażą na to zgodę (tzw. klauzula opt-out). Jednak niewielu z nich decyduje się na to rozwiązanie. Wolą pełnić dyżury medyczne na podstawie umów cywilnoprawnych. Podpisanie takiego kontraktu z lekarzem zatrudnionym w tym samym zakładzie na etacie może być jednak uznane za łamanie prawa. Dyrektorzy szpitali podkreślają, że nieprecyzyjne przepisy, które wprowadzają nowy czas pracy specjalistów, zmuszają ich do balansowania na granicy prawa. Natomiast resort zdrowia wciąż nie przygotował ostatecznej wersji projektu ustawy, która miałaby je doprecyzować.

Oddziały niezagrożone

W trakcie wczorajszej sejmowej debaty poświęconej systemowi ochrony zdrowia została przedstawiona m.in. informacja rządu o aktualnej sytuacji w szpitalach w związku z wprowadzeniem od 1 stycznia 2008 r. skróconego czasu pracy lekarzy.

Z danych przekazanych resortowi zdrowia przez poszczególne urzędy wojewódzkie wynika, że najwięcej problemów z zapewnieniem właściwego funkcjonowania oddziałów mają szpitale mazowieckie, śląskie i łódzkie.

Do połowy stycznia na terenie kraju wypowiedzenia z pracy złożyło 422 lekarzy (na około 34 tys. zatrudnionych na etatach), natomiast z umów cywilnoprawnych zrezygnowało 514 medyków (na około 14 tys. lekarzy kontraktowych).

Resort zdrowia uspokaja, że nie ma mowy o masowej akcji likwidacji oddziałów szpitalnych w związku z brakiem obsady lekarskiej. Z informacji uzyskanych od wojewodów wynika, że tylko w przypadku 112 oddziałów występuje realne zagrożenie zaprzestania ich działalności.

Mimo zapewnień rządu, że sytuacja w szpitalach jest opanowana, w 15 placówkach trwa akcja strajkowa. W wielu zakładach dyrekcje nadal nie zawarły ostatecznego porozumienia z lekarzami.

Grafiki do końca lutego

Bardzo trudna sytuacja jest w szpitalach klinicznych należących do Akademii Medycznych, w których wykonuje się najbardziej skomplikowane procedury medyczne. Tak jest m.in. w Dziecięcym Szpitalu Klinicznym w Warszawie, gdzie nie zostały podpisane porozumienia z lekarzami.

- Wciąż uzgadniamy jego warunki. Nie mamy również pełnego grafiku dyżurów na ten miesiąc - mówi Małgorzata Kolińska, dyrektor warszawskiej placówki.

W związku z nowymi przepisami od stycznia lekarze warszawskiego szpitala pracują w systemie mieszanym, czyli na podstawie etatu i kontraktu. W ramach tego ostatniego specjaliści pełnią dyżury medyczne.

- Taki system to balansowanie na granicy prawa. Nie wiem, czy w trakcie kontroli np. inspekcji pracy nie okaże się, że nie można go stosować - podkreśla Małgorzata Kolińska.

Wynika to z tego, że zgodnie z kodeksem pracy pracownik nie może w tym samym zakładzie pracy zawierać dwóch odrębnych umów, które dotyczą wykonywania tego samego zakresu obowiązków.

Podobna organizacja pracy lekarzy obowiązuje w Powiatowym Zespole Szpitali w Oleśnicy.

- Na podstawie etatu lekarze pracują 37 godzin i 55 minut tygodniowo, a w ramach kontraktu pełnią dyżury medyczne. Skoro żaden z nich nie zgodził się na podpisanie klauzuli opt-out, to musieliśmy znaleźć inny sposób na zapewnienie całodobowej opieki nad pacjentami - mówi Agnieszka Cholewińska, zastępca dyrektora w Powiatowym Zespole Szpitali w Oleśnicy.

Bez systemu zmianowego

Zdecydowanie mniej popularnym rozwiązaniem jest wprowadzenie zmianowego lub równoważnego systemu pracy lekarzy. Ten pierwszy polega na tym, że specjaliści pracują po 8 godzin, natomiast w przypadku systemu równoważnego obowiązuje na przykład 12-godzinny czas pracy, po których lekarzowi jest udzielany 72-godzinny odpoczynek.

Jak podkreślają dyrektorzy szpitali, wprowadzenie takiej organizacji czasu pracy lekarzy wymaga jednak zatrudnienia dodatkowych specjalistów.

- Na kolejne etaty nie mam już pieniędzy. Musiałem je przeznaczyć na wzrost stawki godzinowej za dyżury lekarzy, którzy już pracują w placówce - mówi Zbigniew Jankowski, dyrektor Szpitala Powiatowego w Aleksandrowie Kujawskim.

Czekając na nowelizację

Zmiana ustawy o ZOZ, która wprowadziła 48-godzinny czas pracy lekarzy, wymaga szybkiej nowelizacji. Jednak, mimo sprzecznych interpretacji jej przepisów, resort zdrowia wciąż nie ma ostatecznej koncepcji, jak je zmienić.

- Projekt jest przygotowywany - zapewnia Marek Twardowski, wiceminister zdrowia.

Dzięki niemu ma być rozwiązany problem z interpretacją przepisów dopuszczających możliwość pełnienia przez lekarzy 24-godzinnych dyżurów. Zgodnie z obowiązującą ustawą o ZOZ, lekarz ma mieć zapewniony 11-godzinny odpoczynek w ciągu każdej doby. To uniemożliwia pełnienie 16- i 24-godzinnych dyżurów. Z interpretacji Ministerstwa Zdrowia wynika, że ma taką możliwość pod warunkiem, że zaraz po dyżurze jest mu udzielany 11-godzinny odpoczynek wyrównawczy. Innego zdania jest natomiast samorząd lekarski, który uważa, że takie rozwiązanie jest niedopuszczalne.

Sprzeczne interpretacje przepisów w tej sprawie już mają swoje odbicie w liczbie skarg, jaka trafia do okręgowych inspekcji pracy.

- Tylko w styczniu do inspekcji wpłynęło dwa razy więcej skarg od lekarzy niż rok wcześniej - mówi Dariusz Mińkowski, wicedyrektor Okręgowego Inspektoratu Pracy w Warszawie.

Dominika Sikora

dominika.sikora@infor.pl