•  Lekarze zrezygnują z etatów i przejdą na korzystniejsze dla nich umowy cywilnoprawne - zapowiada związek lekarzy
  •  Zmiana formy zatrudnienia spowoduje, że medycy będą musieli być lepiej wynagradzani
  •  Lekarze na kontraktach zarabiają więcej, ale są pozbawieni ochrony przepisów kodeksu pracy

W województwach zachodniopomorskim, kujawskim, warmińsko-mazurskim problem strajków w służbie zdrowia jest praktycznie nieodczuwalny dla pacjentów. Tam lekarze, chociaż solidaryzują się z postulatami Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy, nie biorą aktywnego udziału w proteście, bo im się to po prostu nie opłaca. Większość z nich pracuje bowiem na kontraktach, a nie na etatach.

- To natomiast oznacza, że moje zarobki, chociaż wyższe od tych, jakie osiągają koledzy na etatach, są uzależnione od faktycznie wykonanych świadczeń medycznych - mówi Jan Chrynek, chirurg zatrudniony w jednym ze szczecińskich szpitali.

Mało lekarzy

Takich jak on jest już w szpitalach w całym kraju około 20 tys. Będzie ich jeszcze więcej, bo dyrektorzy placówek medycznych, którzy borykają się z brakami kadrowymi, coraz chętniej zatrudniają takich lekarzy chociażby do pełnienia dyżurów. W szpitalu w Lipnie kontraktowcy stanowią już połowę całej kadry medycznej. Dzięki nim pacjenci mają zapewnioną opiekę medyczną w nocy, w weekendy oraz święta. Również w szpitalu im. J. Błażka w Inowrocławiu na 169 lekarzy połowa ma podpisane umowy cywilnoprawne.

- Gdybym nie miał lekarzy na kontraktach, to musiałbym zatrudnić o 30 proc. lekarzy etatowych więcej - mówi Eligiusz Patales, dyrektor placówki z Inowrocławia.

Etaty nie, kontrakty tak

W Szczecinie w dużych szpitalach wojewódzkich i klinicznych kontraktowcy stanowią nawet 80 proc. kadry medycznej.

- W woj. zachodniopomorskim trudno jest znaleźć szpital, w którym lekarze kontraktowi nie stanowiliby większości - przyznaje Krzysztof Bukiel, przewodniczący OZZL.

Jego zdaniem taka forma zatrudnienia jest zdecydowanie bardziej atrakcyjna niż zwykły etat. Potwierdza to Zdzisław Szramik, jego kolega ze związku oraz lekarz pracujący na Podkarpaciu.

- Związek propaguje taką formę zatrudnienia jako zdecydowanie bardziej korzystną finansowo dla lekarza i dlatego, jeżeli postulaty placowe związku nie zostaną spełnione, to będziemy ich zachęcać do masowego wypowiadania dotychczasowych warunków umów i przechodzenia na kontrakty - dodaje Zdzisław Szramik.

Jeżeli faktycznie negocjacje płacowe lekarzy z rządem zakończą się fiaskiem, może się okazać, że już we wrześniu dyrekcje szpitali będą indywidualnie z każdym lekarzem ustalać warunki świadczenia przez niego usług medycznych.

- W takiej sytuacji medycy przechodząc na kontrakty zażądają zdecydowanie wyższych stawek za pracę - podkreśla Krzysztof Bukiel.

Pierwsi byli anestezjolodzy

Zdaniem Jana Tumarza z Pomorskiego Związku Pracodawców Zakładów Ochrony Zdrowia, na kontrakty najczęściej decydują się lekarze specjaliści. Pierwszą grupą, która przeszła na tego typu umowy, byli anestezjolodzy.

- Na pracę na podstawie umów cywilnoprawnych nie decydują się tylko młodzi lekarze, którzy są w trakcie robienia specjalizacji, i ci, którym brakuje kilka lat do emerytury - mówi Jerzy Gryglewicz, ekspert do spraw ochrony zdrowia.

W przypadku tych pierwszych niechęć do kontraktu wynika przede wszystkim z utrudnień, jakie mają zatrudnieni w ten sposób lekarze z robieniem specjalizacji. Pracując na kontrakcie, trudno im np. znaleźć tzw. kierownika specjalizacji, czyli osobę, która nadzorowałaby ich naukę. Natomiast lekarze między 50 a 60 rokiem życia nie decydują się na zmianę formy zatrudnienia, bo nie chcą stracić ochrony wynikającej z przepisów kodeksu pracy.

Lepsze zarobki, ale bez urlopu

Lekarze pracujący na kontraktach podkreślają ich zalety - wyższe zarobki, możliwość odliczenia wielu kosztów prowadzonej działalności od przychodu czy niezależność w organizacji czasu pracy. Ale są i minusy.

- Największy jest związany z tym, że lekarz ponosi osobistą odpowiedzialność za prowadzoną działalność - mówi Krzysztof Bukiel.

To wiąże się z większą składką na ubezpieczenie OC. Ponadto pracując na podstawie umowy cywilnoprawnej, lekarz z własnej kieszeni opłaca składki na ubezpieczenie społeczne i zdrowotne. Nie ma również gwarancji urlopu. Jeżeli chce odpocząć, musi na ten czas zapewnić zastępstwo innego lekarza.

- Prowadząc własną działalność, lekarze pracują zdecydowanie więcej godzin niż ich koledzy na etatach - mówi Jerzy Gryglewicz.

To jednak dla dyrektorów placówek ochrony zdrowia stanowi zaletę. Bo w przeciwieństwie do lekarzy etatowych nie obowiązują ich ograniczenia co do liczby godzin pracy. Jest to również sposób na ominięcie unijnej dyrektywy ograniczającej czas pracy lekarzy do 48 godzin tygodniowo, nad wdrożeniem której trwają prace w Ministerstwie Zdrowia. Restrykcyjne dostosowanie się do jej wymogów może spowodować, że szpitale jeszcze bardziej będą odczuwać brak lekarzy (ci zatrudnieni w szpitalach będą musieli pracować krócej). Tak czy inaczej, czekają ich więc większe wydatki.

Zatrudnienie w szpitalach 

40 tys. lekarzy etatowych

20 tys. lekarzy kontraktowych

Dominika Sikora

dominika.sikora@infor.pl