MIECZYSŁAW PASOWICZ

jest za

■ stworzeniem sieci najwyżej 30 licencjonowanych szpitali, które będą miały prawo świadczenia nieograniczonej kontraktem liczby zabiegów

 

ANDRZEJ MĄDRALA

jest przeciw

■ sieci, do której nie wejdą niepubliczne szpitale i kliniki, bo to pozbawi je możliwości zawierania kontraktów z NFZ

 

POLA KOMPROMISU

Obie strony zgadzają się, że pieniądze z NFZ powinny iść za pacjentem, który sam wybiera, gdzie chce się leczyć. Wolny rynek sam wyeliminuje złe szpitale.

Jakie zmiany w finansowaniu szpitala idą za ustawą o sieci szpitali?

MIECZYSŁAW PASOWICZ

Na temat finansowania mówi się tam tylko tyle, że szpitale w sieci będą nadal finansowane przez NFZ. Sądzę, że samo powołanie sieci nie rozwiąże problemu brakujących środków. Nawet w szpitalach z sieci. Według tego projektu szpital, który obsługuje dziś jakąś grupę pacjentów, będzie musiał ich obsłużyć dwa razy więcej, bo przejmie pacjentów od szpitali, które do sieci nie wejdą. Niewątpliwie powinien być jakiś ogólnokrajowy plan szpitali, bo NFZ powinien wiedzieć, jakie są rozpoznania i choroby, które finansuje, i ile łóżek potrzeba na danym terenie. Ale to zadanie dla epidemiologów, a nie dla autorów ustawy ani organów, które mają zostać powołane do nadzorowania sieci.

ANDRZEJ MĄDRALA

Dla nas zasadnicze - stawiane w projekcie warunki wykluczają szpitale niepubliczne poza sieć, a to oznacza, że NFZ nie będzie dłużej kontraktować usług w takich szpitalach. Bez umowy z NFZ każdy właściciel szpitala stanie się bankrutem. Średnio ponad 50 proc. łącznych przychodów placówek prywatnych to kontrakty z funduszem. Bez nich żaden szpital się nie utrzyma. Przy tym zamknięta została sprawa wprowadzenia dodatkowych ubezpieczeń zdrowotnych, więc musielibyśmy liczyć tylko na pełnopłatnych pacjentów. Ja nie mam pretensji, że dziś szpital publiczny za te same zabiegi dostaje wyższe stawki. Chodzi nam nie tyle o dostęp do równych środków, ile o równy dostęp do środków.

Czy sieć zagwarantuje pacjentom nieograniczony dostęp do zabiegów, a szpitalom nieograniczone środki na leczenie?

MIECZYSŁAW PASOWICZ

Ustawa jest w konsultacjach, ale nadal nie jest jasne, jakie kryteria musi spełniać szpital, aby wejść do sieci, jakie zadania mają realizować szpitale i sposób kwalifikowania szpitali do odpowiedniego poziomu opieki szpitalnej. Jeśli mówi się, że duża grupa do sieci nie wejdzie, to musi być powód, dla którego nie wejdą. Owszem, szpital musi spełniać określone warunki, ale przecież nie ma gwarancji, że szpital, który ma minimum 150 łóżek i oddział ratowniczy, jest dobrym szpitalem.

ANDRZEJ MĄDRALA

Ustawodawcy chodzi o to, aby budżet NFZ był dzielony pomiędzy mniej szpitali. Sieć daje bezpieczeństwo pacjentowi - i tu ministerstwo ma rację, że chce zagwarantować pacjentowi pełną obsługę. Ale nie osiągnie się tego przez wykluczenie poza sieć prywatnych placówek. W dodatku powołanie sieci pociągnie za sobą także niemałe koszty. Tylko na rady koordynacyjne, które będą nadzorować szpitale z sieci, ma pójść 50 mln zł. To koszt budowy dwóch nowych szpitali powiatowych.

Czy projekt zawiera w ogóle jakieś dobre rozwiązania?

MIECZYSŁAW PASOWICZ

Nie widzę przełomowych rozwiązań. Tworzenie kolejnych koordynatorów, jak proponowane rady ds. szpitali, niewiele zmieni w systemie. Przeciwnie, rola organów założycielskich szpitali, którymi przeważnie są samorządy, będzie w nowym systemie jeszcze trudniejsza.

ANDRZEJ MĄDRALA

Nie jesteśmy przeciwko sieci, co się zwykło mówić o niepublicznych szpitalach. Jesteśmy przeciwko sieci w tym kształcie. Pomysły ministra zdrowia dyskwalifikują także kilkadziesiąt szpitali samorządowych, które po przekształceniu w spółki działają jako niepubliczne.

Co zmieniłby pan w projekcie ustawy, aby zyskać aprobatę i naprawić system leczenia szpitalnego?

MIECZYSŁAW PASOWICZ

Przełomowe byłoby licencjonowanie szpitali. Należy na podstawie kryteriów ocenić, które szpitale są najlepsze: mają najlepszą jakość, są najlepiej zarządzane, mają dobre wyniki finansowe, kontrolują poziom zakażeń szpitalnych, mają wdrożony zintegrowany system informatyczny, prowadzą projekty międzynarodowe, są nowocześnie wyposażone. Te 20-30 najlepszych szpitali miałoby otwarte kontrakty z NFZ, bez limitów i ograniczeń liczby usług, tak aby móc przyjąć każdego pacjenta. Aparatura i kadra zostanie wykorzystana, a pielęgniarki i lekarze nie będą z takich szpitali uciekać za granicę. Sieć tego typu mogłaby zmobilizować pozostałe szpitale do poprawiania efektywności. A ponieważ za pacjentem muszą iść pieniądze, to selekcja szpitali na rynku dokona się samodzielnie. Po kilku latach pozostaną tylko te, które doceniają pacjenci.

ANDRZEJ MĄDRALA

Chodzi o to, aby warunki już na starcie nie wykluczały niepublicznego sektora. Szpitale do sieci będą kwalifikowane przez regionalne rady. Nie przewidziano w nich jednak miejsca dla przedstawiciela niepublicznych placówek, a to oznacza, że nikt nie będzie dbał o zachowanie równowagi na rynku między placówkami publicznymi i niepublicznymi. Wpisanie takiej osoby byłoby pierwszym krokiem do zwiększenia obiektywizmu w kwalifikacjach do sieci. Podstawowym warunkiem powinna być jakość świadczonych usług. Wiele szpitali niepublicznych to specjalistyczne szpitale jednodniowe. Nie będę miał w okulistyce oddziału ratunkowego. Mogę jednak zrobić oddział 24-godzinny, ale muszę mieć promesę kontraktu od NFZ. Dziś nie mamy żadnej pewności, że dostaniemy pieniądze na leczenie, a bez tego nie możemy wydawać pieniędzy na inwestycje.

Sieć szpitali ma powstać do 2015 roku. Przekształcenie lub likwidacja zbędnych łóżek szpitalnych będzie kosztować ponad 200 mln zł. Resort zdrowia ocenia, że liczba łóżek zmniejszy się o ponad 7 tys., drugie tyle będzie musiało zmienić swoje przeznaczenie. Tylko szpital w sieci będzie mieć zapewnione finansowanie usług z NFZ. Na razie w Polsce działa 740 szpitali publicznych i 185 niepublicznych, wśród nich 51 kontrolowanych przez samorządy. NFZ zakontraktował w niepublicznych placówkach usługi za 608,5 mln zł, przy ogólnym budżecie na leczenie szpitalne sięgającym 15 mld zł.

Notowała Katarzyna Kozińska